Kierunki6 min czytania
Walencja latem: plaże, prawdziwa paella i rzeka, która stała się parkiem
Trzecie miasto Hiszpanii ma 9-kilometrowy park w dawnym korycie rzeki, kolebkę paelli i tańsze, spokojniejsze plaże niż Barcelona. Jak zwiedzić Walencję na luzie.
Barcelona ma loty i nagłówki gazet. Walencja ma to samo Morze Śródziemne, lepszą paellę i ułamek tłumów. Trzecie co do wielkości miasto Hiszpanii leży około dwóch godzin drogi na południe od Barcelony i jest bezpośrednio połączone z całą Europą liniami Ryanair, easyJet, Wizz Air i Vueling — często w cenie dobrej kolacji, jeśli lecisz w środku tygodnia.
Najlepszy moment to koniec maja i czerwiec. Morze zaczyna się nagrzewać, na tarasach jest gwarno, ale nie tłoczno, a upalne popołudnia z temperaturą 35°C, typowe dla pełni lata, jeszcze nie nadeszły. Światło dzienne trwa niemal do 21:30, a ceny pokoi nie osiągnęły jeszcze sierpniowego pułapu.
Z pasa startowego do centrum miasta
Lotnisko w Walencji (VLC, czasem nazywane Manises) leży około 8 km na zachód od centrum — to naprawdę blisko, a nie jedno z tych tanich lotnisk gdzieś na odludziu. Linie metra 3 i 5 jadą prosto z terminala do serca miasta w około 25 minut. Bilet jednorazowy obejmujący strefę lotniska kosztuje kilka euro; aktualną cenę sprawdzisz w biletomacie, ale to ułamek ponad 20 euro, które zapłacisz za taksówkę.
Później możesz zapomnieć o transporcie. Walencja jest płaska jak stół i na tyle mała, że można ją przemierzyć pieszo w jedno popołudnie. Ma też jeden z najlepszych w Europie systemów rowerów miejskich oraz całą dawną rzekę zamienioną w bezsamochodowy park, po którym można nimi jeździć.
Rzeka, która stała się parkiem
W 1957 roku rzeka Turia wystąpiła z brzegów i spustoszyła miasto. Zamiast odbudowywać koryto, Walencja poprowadziła rzekę nowym korytem na obrzeżach miasta, a stare koryto zamieniła w dziewięciokilometrową wstęgę parku wijącą się przez sam środek. Jardí del Túria jest dziś jednocześnie płucami miasta i jego główną arterią: pomarańczowe drzewa, fontanny, boiska piłkarskie, bieżnie i ścieżki rowerowe — wszystko schowane poniżej poziomu ulic, dzięki czemu ruchu ulicznego prawie nie słychać.
Podążając nim na wschód, dotrzesz do wizytówki Walencji — Ciutat de les Arts i les Ciències (Miasta Sztuki i Nauki). Białe, szkieletowe, nieco kosmiczne budowle Santiago Calatravy wyrastają z długich basenów odbijających wodę: muzeum nauki, planetarium, opera oraz Oceanogràfic, jedno z największych akwariów w Europie. Można spędzić w nich cały płatny dzień — albo, szczerze mówiąc, równie szczęśliwą, bezpłatną godzinę, spacerując wzdłuż basenów o złotej godzinie, gdy cały kompleks odbija się w wodzie.
Stare miasto pieszo
Historyczne centrum jest zwarte i stworzone do spacerów. Zacznij od katedry, na której szczyt prowadzi wieża Micalet (El Miguelete) — nieco ponad 200 krętych schodów do jednej z najlepszych panoram dachów w Hiszpanii. Katedra rości sobie też prawo do przechowywania Świętego Graala; wierz, w co chcesz, ale sam kielich jest naprawdę starożytny.
Kilka minut dalej znajduje się La Lonja de la Seda, gotycka giełda jedwabiu wpisana na listę UNESCO, ze spiralnymi kamiennymi kolumnami przypominającymi skamieniałe palmy — jeden z najpiękniejszych gotyckich budynków świeckich w Europie, i często niemal pusty. Naprzeciwko stoi Mercat Central, modernistyczna kryta hala pod witrażami i kaflowymi kopułami — wciąż działająca hala targowa, w której miejscowi kupują pomidory i szynkę jamón, a nie pamiątki. Wybierz się przed 14:00 — hiszpańskie targi kończą pracę wcześnie.
Na północ stąd leży Barri del Carme (El Carmen), gmatwanina średniowiecznych uliczek — sztuka uliczna, maleńkie placyki, fasady zdobione ceramicznymi kafelkami i najgęstsza sieć barów w mieście.
Plaża, dzielnice i gdzie spać
Walencja ma prawdziwą miejską plażę. Szeroki, złocisty pas Malvarrosa i Las Arenas to 20 minut tramwajem lub autobusem od centrum, a za nim ciągnie się promenada z restauracjami rybnymi. Tuż za nią leży El Cabanyal — dawna dzielnica rybacka — siatka niskich domków obłożonych jaskrawą ceramiczną kafelką, przez lata zaniedbana, a dziś cicho stająca się jednym z najfajniejszych zakątków miasta.
To, gdzie się zatrzymasz, kształtuje cały wyjazd:
| Dzielnica | Klimat | Najlepsze dla |
|---|---|---|
| Ciutat Vella (stare miasto) | Historyczna, centralna, tętniąca życiem | Osób odwiedzających miasto po raz pierwszy, które chcą mieć wszystko w zasięgu spaceru |
| Ruzafa (Russafa) | Modna, pełna kawiarni i barów | Nocnego życia i młodszej publiczności |
| El Cabanyal | Nadmorska, bohemistyczna, niska zabudowa | Kąpieli w morzu i kawy nad wodą |
| Extramurs / Eixample | Zielona, mieszkalna, spokojniejsza | Lepszego stosunku ceny do jakości, wciąż blisko centrum |
Paella, jak należy
To tu narodziła się paella, a miejscowi są w tej sprawie łagodnie nieprzejednani. Prawdziwa paella valenciana to danie obiadowe, gotowane na drewnie, zawierające kurczaka, królika i lokalną fasolę — nie chorizo, nie górę krewetek, i nigdy nie jada się jej na kolację. Istnieją też ryże z owocami morza (arròs a banda, arròs del senyoret), ale jeśli lokal przy katedrze macha ci przed nosem zdjęciowym menu z „paellą” o 20:00, idź dalej.
Po tę prawdziwą jedź do źródła. Około 10 km na południe leży Albufera, rozległa słodkowodna laguna otoczona polami ryżowymi, na których uprawia się ziarno do paelli. Wioska El Palmar, pośród pól, to miejsce, do którego Walencjanie jeżdżą na niedzielny obiad. Zaplanuj wizytę na późne popołudnie i wypłyń na lagunę płaskodenną łodzią o zachodzie słońca — tania, niespieszna półgodzinna wycieczka, jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie można zrobić w okolicy miasta.
Z powrotem w mieście — jeszcze dwa lokalne rytuały:
- Horchata (orxata) z fartonami: zimny, słodki napój wyciskany z tiger nuts (bulw cibory jadalnej), podawany ze słodkimi podłużnymi bułeczkami do maczania. Lekko uzależniające.
- Agua de Valencia: wygląda jak niewinny sok pomarańczowy, a w rzeczywistości to cava, gin i wódka. Zamów jedną, nie trzy.
A najlepszy przyjaciel podróżującego z ograniczonym budżetem w całej Hiszpanii: menú del día, zestaw obiadowy z dwóch lub trzech dań i napojem, zwykle w cenie około 13-16 euro. Dzięki niemu zjesz tu porządny posiłek za cenę kanapki w domu.
Pakowanie na walenckie lato
Potrzebujesz zaskakująco niewiele. Dni są gorące i suche, wieczory pozostają ciepłe, a nigdzie nie obowiązuje formalny dress code. Zabierz lekką bawełnę i len, strój kąpielowy, jedną dodatkową warstwę na morską bryzę po zmroku i najbardziej płaskie buty do chodzenia, jakie masz — to miasto, które poznaje się na piechotę.
Ponieważ to miasto do zwiedzania pieszo i na rowerze, gdzie trzeba pilnować limitów bagażu podręcznego, najlepszym rozwiązaniem jest jedna torba, którą możesz nosić cały dzień i wciąż latać za darmo. Kompresyjny plecak dopasowany rozmiarem tak, by zmieścił się pod siedzeniem jako bagaż osobisty Ryanair, uchroni cię przed kolejką do bagażu rejestrowanego i listą dopłat za nadbagaż — w sklepie Ryanwear fast shop znajdziesz taki, jeśli to twój styl. Cokolwiek zabierzesz, trzymaj się podanych przez linię lotniczą wymiarów bagażu osobistego i sprawdź aktualne zasady przewoźnika przed lotem — tanie linie mierzą bagaż przy bramce i naliczają opłatę na miejscu.
Zanim wyruszysz
Kilka szczerych uwag:
- Jeśli możesz, unikaj szczytu sierpnia. Miasto w połowie pustoszeje na wakacje, upał jest prawdziwy, a ceny rosną.
- Ominie cię Las Fallas — szalony marcowy festiwal wielkich figur z papier-mâché palonych na ulicach — ale Museu Faller przez cały rok przechowuje kilku „ułaskawionych” ocalałych, jeśli jesteś ciekaw.
- Niedziele są ciche: zaplanuj Albuferę lub plażę, a nie zakupy.
Dwa miejsca warte zapisania przed wylotem: oficjalna strona Visit València z godzinami otwarcia i wydarzeniami oraz strona Parku Naturalnego Albufera, jeśli chcesz poznać historię miejsca, gdzie naprawdę rośnie ryż do twojej paelli.
Leć z lekkim bagażem, jedz obiad późno i pozwól, by stare koryto rzeki wyznaczało ci trasę.
Lataj lekko. Zero opłat za bagaż.
Sprzęt, który stoi za tym blogiem — idealny, by latać za darmo z Ryanairem, Wizz Airem i innymi.
Kup sprzęt podróżny